Czy wkrótce pęknie bańka na rynku nieruchomości?

241

Na rynku nieruchomości mamy obecnie do czynienia z dość niespodziewaną sytuacją. Z jednej strony zdolność kredytowa Polaków gwałtownie spada, na co wpływ ma oczywiście seria podwyżek stóp procentowych oraz nowe, niekorzystne dla kredytobiorców zasady wyliczania tej zdolności przez banki, wprowadzone w kwietniu przez Komisję Nadzoru Finansowego. Ponadto, rekordowa inflacja dotkliwie wpływa na wzrost kosztów życia, co również znacząco pogarsza sytuację finansową Polaków.

W efekcie, liczba chętnych na zakup mieszkania z pomocą kredytu hipotecznego ma w 2022 roku spaść aż o 66%. Zmniejsza się również podaż mieszkań na sprzedaż. Jednocześnie jednak pomimo potencjalnych problemów kredytobiorców ceny mieszkań na rynku pierwotnym nadal nie spadają. W niektórych miastach odnotowują one nawet wyraźne wzrosty.

Nie zmienia to faktu, że dynamika zwyżek cen w naszym kraju cały czas jest dużo niższa niż w Niemczech, w Czechach czy na Węgrzech. Czy w takim razie bańka na polskim rynku nieruchomości już niebawem pęknie?

Eksperci są zgodni – w Polsce bańka na nieruchomościach nie występuje Inwestowanie oszczędności w nieruchomości

W latach 2010-2021 ceny nieruchomości w Unii Europejskiej rosły w średnim rocznym tempie 2,1%. W Polsce było to tylko 1% – biorąc pod uwagę ceny w euro, uwzględniając różnice kursowe. Dla porównania w Niemczech było to 4,1%, w Czechach – 3,7%, a na Węgrzech – 3,5%.

W efekcie, między pierwszym kwartałem 2011 roku, a ostatnim kwartałem 2021 roku średnia cena nieruchomości wzrosła na Węgrzech o ponad 100%, podczas gdy w Polsce – o około 55%. Eksperci podsumowują zatem, że ceny nieruchomości w Polsce są dalekie od poziomów, które można by nazwać bańką.

Dlaczego ceny nieruchomości powinny nadal rosnąć?

Na dalszy wzrost cen nieruchomości mają natomiast wpływać takie czynniki, jak poziom inflacji znacznie przewyższający poziom realnych stóp procentowych (co wyraźnie pobudza popyt inwestycyjny na mieszkania za gotówkę, zwłaszcza na wynajem), dynamika wzrostu realnych płac, drastycznie rosnące ceny materiałów i usług budowlanych oraz malejąca podaż nowych mieszkań.

Co więcej, w ostatnim czasie, polskim rynkiem nieruchomości wyraźnie zainteresowały się wyspecjalizowane fundusze. W praktyce zaczynają one intensywnie inwestować w mieszkania na wynajem w naszym kraju – mowa tu o najmie instytucjonalnym, znanym jako modelu PRS. Do 2028 tego typu fundusze zamierzają wybudować około 60 tysięcy mieszkań, z czego 34% ma pojawić się w Warszawie – czyli około 3400 mieszkań rocznie.

Z powyższego wynika, iż według ekspertów i analityków nic niestety nie zapowiada pęknięcia bańki na rynku nieruchomości, ponieważ takowej bańki obecnie po prostu nie ma. Ceny również nie mogą zacząć gwałtownie spadać, ponieważ jednocześnie nasz kraj boryka się z rekordową w XXI wieku inflacją, a materiały budowlane drożeją jeszcze szybciej niż podstawowe dobra inwestycyjne, a podaż mieszkań na rynku pierwotnym maleje. nieruchomości

Tempo wzrostu powinno nieco wyhamować

W efekcie więc, zmienia się jedynie profil typowego nabywcy nieruchomości – kredytobiorcę kupującego mieszkanie dla siebie, zastępuje majętny inwestor nabywający nieruchomość za gotówkę, mający na celu ochronić w ten sposób swój kapitał przed inflacją i prawdopodobnie czerpać dochód pasywny z najmu.

Nie oznacza to jednak, że sytuacja na rynku nieruchomości będzie wciąż wyglądać tak, jak w ubiegłym roku. Dalszy wzrost cen mieszkań na rynku pierwotnym nie powinien już bowiem być drastyczny – coraz wyższe raty kredytów i spadek zdolności kredytowej Polaków po prostu musi go w pewnym stopniu wyhamować. To natomiast oznacza, że pojedyncze okazje cenowe na rynku wtórnym mogą się w najbliższych miesiącach pojawiać.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments