Wielu ekspertów obawia się, że agresja na Ukrainę może być dla Rosji pretekstem do użycia gazowego szantażu, a w pesymistycznym scenariuszu nawet zatrzymania dostaw tego paliwa do Unii Europejskiej – choćby w odwecie za nałożone sankcje. Powszechnie uważa się bowiem, że Stary Kontynent jest uzależniony od rosyjskiego gazu – w końcu gaz z Rosji stanowi aż 38% tego paliwa zużywanego w Unii Europejskiej. Co zatem stałoby się, gdyby naprawdę dostawy gazu ustały? Jak ta sytuacja wpłynęłaby na Polskę? Przekonamy się poniżej:
Potencjalny brak dostaw gazu z Rosji a sytuacja Polski
Z jednej strony Polska jest uzależniona od dostaw surowców energetycznych z Rosji. W ciągu 20 lat wydaliśmy na gaz, ropę oraz węgiel ponad 733 miliardy złotych. Odcięcie dostaw będzie niebezpieczne nie tylko dla Polaków, lecz także zagrozi całej Unii Europejskiej. Władimir Putin o tym doskonale wie i z pewnością zamierza wykorzystać tę przewagę.
Z drugiej strony wszyscy politycy zapewniają, że obecne zapasy gazu są obecnie wystarczające na okres zimowy i cele grzewcze na 2022 rok będą na pewno spełnione. Polska jest zatem przygotowana na taką ewentualność już od dłuższego czasu. Co więcej, nasz kraj w ostatnich dekadach robił wiele, aby zdywersyfikować dostawy gazu. W znacznej mierze to się udało.
Alternatywy dla rosyjskiego gazu 
W efekcie, od północy są to norweskie gazociągi Nordpipe i Europipe, które pozwalają na zwiększenie dostaw. Dodatkowo od południa z Afryki biegną gazociągi GreenStream i Medgaz, których przepustowości także nie są w pełni wykorzystywane. Dodatkowo można brać także pod uwagę terminale LNG, których potencjał był wykorzystywany w styczniu bieżącego roku na poziomie około 70% przepustowości.
Ponadto, powoli dobiega już końca budowa gazociągu Baltic Pipe. To strategiczny projekt, który ma stworzyć nową drogę dostaw gazu ziemnego z Norwegii na rynki duński i polski oraz do użytkowników końcowych w krajach sąsiednich. Gazociąg będzie mógł przesyłać 10 miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie do Polski. Trasa ma być gotowa do przesyłu 1 października 2022 roku. Inwestorami są operatorzy przesyłowi: duński Energinet i polski Gaz-System. Projekt ten jak najbardziej może w ogromnym stopniu przyczynić się do uniezależnienia Polski od dostaw rosyjskiego gazu już w kolejnym roku grzewczym.
Sytuacja w całej Unii Europejskiej
W zupełnie innej sytuacji są Niemcy czy Włochy – te kraje są w pełni uzależnione od rosyjskiego gazu, dlatego otwarcie sprzeciwiają się nakładaniu bardziej dotkliwych sankcji na Kreml.
Warto jednak dodać, że Stany Zjednoczone oficjalnie zadeklarowały swoją pomoc dla Europy w przypadku kryzysu gazowego. Prowadzą one obecnie rozmowy z firmami i krajami dostarczającymi gaz skroplony i gaz rurociągowy na temat ewentualnego przekierowania dostaw na Stary Kontynent.
Amerykanie nie wskazują konkretnych krajów czy firm, z którymi prowadzono negocjacje, ale eksperci typują głównych graczy na rynku gazu skroplonego – amerykańskie firmy pracujące z gazem łupkowym. W czasie boomu łupkowego ich produkcja strąciła Rosję z fotela gazowego lidera i tak pozostało do dziś. Od 2014 roku, kiedy Barack Obama odblokował eksport gazu, przybyło także w USA terminali. Gdyby cały amerykański gaz eksportowy – 70 miliardów metrów sześciennych skierowany został do Europy, to Stary Kontynent mógłby bez najmniejszych problemów poradzić sobie bez rosyjskiego surowca.
Dlaczego Putin raczej nie powinien wstrzymać dostaw gazu? 
Warto także zwrócić uwagę na jeszcze jedną kluczową kwestię. Wstrzymanie dostaw gazu będzie dziś oznaczało dla Rosji jeszcze większe problemy niż dla krajów Unii Europejskiej w tym Polski. Dlaczego? Ponieważ jeśli Rosja nie będzie sprzedawała gazu krajom Europy Zachodniej, to Władimir Putin będzie po prostu mieć potężne kłopoty z… finansowaniem inwazji na Ukrainę. Wydaje się zatem, że wariant ten nie jest obecnie szczególnie prawdopodobny, ze względów strategicznych rosyjskiego przywódcy.
Jakich konsekwencji można zatem się spodziewać?
Jak nietrudno się domyślić, dalszych poważnych podwyżek cen gazu. Podczas czwartkowej sesji kontrakty terminowe na gaz z holenderskiego hubu TTF z dostawą w marcu 2022 wzrosły o szokujące 50%, do poziomu 132 euro za megawatogodzinę.
Obecną sytuację skomentował także były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew, który ostrzegł Europejczyków, że sankcje doprowadzą do dalszych wzrostów cen gazu. Po tym jak tuż przed rozpoczęciem inwazji Rosji na Ukrainę, kanclerz Niemiec wstrzymał certyfikację Nord Stream 2, Miedwiediew zatweetował następującymi słowami: “No to witamy w nowym wspaniałym świecie, w którym Europejczycy niebawem zapłacą 2000 euro za 1000 metrów sześciennych gazu”.
Miedwiediew nie sprecyzował, czy chodzi mu o ewentualną cenę gazu w imporcie czy tą dla końcowego odbiorcy. Nie zmienia to faktu, że aktualnie w Polsce uśredniony koszt metra sześciennego gazu dla gospodarstw domowych wynosi 2,86 PLN za metr sześcienny, więc w każdym z powyższych wariantów dwa euro za metr sześcienny byłoby wartością wielokrotnie wyższą niż obecne ceny.


