Wybuch wojny na Ukrainie sprawił, że wielu naszych wschodnich sąsiadów uciekło w poszukiwaniu schronienia na zachód. Przez wzgląd na bliskość geograficzną i kulturową, jedną z najczęściej wybieranych przez nich destynacji była oczywiście Polska. To też sprawiło, że ilość pracujących w naszym kraju cudzoziemców na przestrzeni ostatnich miesięcy wyraźnie wzrosła. Czy pracownicy ze wschodu uratują nasz system emerytalny przed zapaścią?
Coraz więcej cudzoziemców pracuje w Polsce
Katarzyna Dębkowska i Aleksandra Wejt-Knyżewska z Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) wyliczają, że rok 2022 był rekordowy pod względem liczby pracujących w Polsce cudzoziemców. W tym czasie, wśród 15,2 mln pracujących w Polsce 3,8 proc. stanowili właśnie przybysze zza granicy. To spory wzrost z 1,6 proc. w 2021 r. oraz zaledwie 0,7 proc. w 2017 r.
– W latach 2017-2021 liczba pracujących cudzoziemców rosła średnio z roku na rok o 23 proc., z poziomu 106,2 tys. do 245,5 tys. Natomiast w 2022 r. nastąpił dwukrotny wzrost r/r liczby zagranicznych pracowników do 571,8 tys. osób – wyliczają ekonomistki PIE.
Tak znaczny przyrost pracowników zza granicy ma bezpośredni związek z wybuchem wojny na Ukrainie. Uwzględniając wszystkie rodzaje zezwoleń na pracę wydane dla cudzoziemców w 2022 r. okazuje się bowiem, że aż 81,6 proc. dotyczyło właśnie zatrudnienia obywateli z Ukrainy.
Cudzoziemcy ratunkiem dla polskiego rynku pracy
Ekspertki Polskiego Instytutu Ekonomicznego uważają, że zatrudnianie cudzoziemców jest sposobem na uzupełnianie braków zasobów ludzkich, które z roku na rok będą się w Polsce powiększać.
Dostrzegają one bowiem, że niekorzystne trendy demograficzne, które przejawiają się przyrostem naturalnym poniżej poziomu zastępowalności pokoleń, spadkiem udziału osób w wieku produkcyjnym i szybkim wzrostem udziału osób starszych w całej populacji, stają się największym wyzwaniem rynku pracy.
Polski rodzą coraz mniej dzieci
Obawy te potwierdzają m.in. najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), z których wynika, iż wskaźnik dzietności wynosi w Polsce zaledwie 1,26. Można więc przyjąć, że na 100 kobiet w wieku rozrodczym rodzi się jedynie 126 dzieci. To najgorszy wynik od okresu 2002-2005.
Polska w ogonie europy
Tomasz Mądry z Polskiego Instytutu Ekonomicznego wskazuje, iż istotne zmiany można zaobserwować również patrząc na przesunięcie wieku urodzenia pierwszego dziecka oraz przeciętną wielkość gospodarstwa domowego.
– Średni wiek kobiet w momencie urodzenia pierwszego dziecka to prawie 29 lat, o 6 lat więcej niż w 1990 r., a liczba bezdzietnych kobiet w tym samym czasie wzrosła z 8 proc. do 20 proc. – wylicza Mądry dodając, że logicznym skutkiem tego jest zmniejszenie wielkości gospodarstwa domowego – w 1990 r. przeciętna liczba osób w polskim gospodarstwie domowym wynosiła 3,1 a w 2022 r. – 2,55.
Tak niski poziom wskaźnika dzietności sytuuje Polskę znacznie poniżej średniej europejskiej. Według danych Eurostatu, niższy współczynnik dzietności był tylko na Malcie, w Hiszpanii, Włoszech i Albanii. Dla porównania, średni wskaźnik w UE wynosi 1,51.
W Polsce nastąpi największy w UE spadek stóp zastąpienia
Biorąc pod uwagę, że nie od dziś wiadomo, iż polski system emerytalny jest niewydolny i ilość środków wypłacanych z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS) obecnym emerytom przewyższa wpływy ze składek od osób pracujących, eksperci już w 2019 roku wyliczyli, że w Polsce wystąpią największe w UE międzypokoleniowe różnice w wysokości świadczeń emerytalnych.
Do roku 2060 przeciętna stopa zastąpienia spadnie z ~60 proc. obecnie do ~25 proc. Oznacza to, że emerytury obecnych dwudziestolatków stanowić będą ~25 proc. ich ostatniego wynagrodzenia.
Na uwagę zasługuje tutaj fakt, iż w roku 2060 na każde 100 osób w wieku produkcyjnym (15-64 lata) przypadać będzie aż 68 osób w wieku emerytalnym (65+). Dla porównania, obecnie wskaźnik ten wynosi około 25 osób.
Mówiąc wprost, obecnie na wypłatę emerytury dla jednej osoby pracują 4 osoby. Za 40 lat na jedną emeryturę pracować będzie natomiast średnio 1,47 osoby. Oznacza to, że niemal niemożliwym wydaje się wypłacanie emerytur gwarantujących godziwe życie.
Fakt ten sprawia, że według raportu Instytutu Badań Strukturalnych, w 2060 roku aż 2/3 wszystkich emerytur będą stanowiły emerytury minimalne lub niższe.
Cudzoziemcy uratują polski system emerytalny przed zapaścią?
Możliwe więc, że napływ pracowników zza granicy, którzy zdecydują się osiąść w Polsce na stałe i tu założyć rodziny będzie swego rodzaju remedium na bolączki naszego systemu emerytalnego.
Katarzyna Dębkowska i Aleksandra Wejt-Knyżewska z Polskiego Instytutu Ekonomicznego zaznaczają jednak, iż trzeba mieć świadomość, że duży przyrost liczby cudzoziemców pracujących w Polsce odnotowany w 2022 r. jest zjawiskiem wyjątkowym, spowodowanym wojną w Ukrainie.
– Po zakończeniu wojny może się okazać, że znaczna część pracowników powróci do Ukrainy, a polski rynek pracy będzie odnotowywał większe deficyty pracowników – wskazują ekspertki.


