Czy warszawski stadion PGE Narodowy jest w końcu bezpieczny i można na nim organizować imprezy masowe? I tak, i nie. Decyzja warszawskiego ratusza budzi kontrowersje.
Stadion wróci do użytku? Nie do końca…
Przypomnijmy, że w listopadzie zeszłego roku w stalowej konstrukcji dachu PGE Narodowego wykryto groźną usterkę. Ta zagrażała użytkownikom obiektu. W efekcie od razu podjęto decyzję o zamknięciu stadionu. Sprawiło to, że odwołano kilka wydarzeń artystycznych i sportowych.
Co jednak z usterką? Tu sprawa nie jest oczywista. Nie wiadomo, co dalej wydarzy się, jeśli chodzi o wydarzenia, jakie miały odbyć się na stadionie PGE Narodowy. Chodzi o m.in. liczne koncerty.
Sytuacja nie poprawia najnowsza decyzja ratusza stolicy, która wzbudziła wiele kontrowersji. 20 marca władze miasta wydały zezwolenie na organizację meczu w ramach eliminacji do UEFA Euro 2024 Polska – Albania. Ten ma się odbyć już 27 marca. Tyle że jednocześnie nie wydały zezwolenia na organizację dwóch innych meczów, które mają odbyć się w maju i czerwcu 2023 roku. Decyzja jest zaskakująca…
Minister o stadionie
Miesiąc temu minister sportu, minister sportu Kamil Bortniczuk, w rozmowie z RMF FM przyznał, że sprawa nadal nie jest zakończona.
– Na dzisiaj nie mamy pewności, czy korzystanie ze Stadionu Narodowego w kontekście imprez masowych jest dla widowni bezpieczne. Myślę, że marcowy mecz z Albanią tutaj się nie odbędzie, ale to jest moje zdanie. Jestem w stałym kontakcie z prezesem spółki [Włodzimierzem Dolą], który próbuje grać na czas, bo jest zainteresowany, by ten mecz tutaj się odbył. Ale ja w żaden sposób na pewno nie będę naciskał ani tego sugerował, żeby mecz odbył się na Narodowym. Jestem poważnym człowiekiem i nie chcę brać odpowiedzialności na swoje barki za życie kilkudziesięciu tysięcy kibiców i ich bezpieczeństwo – powiedział.
Potem mówił o najczarniejszym scenariuszu.
Najgorszy scenariusz, który prawdopodobnie się nie sprawdzi, zakłada kompletne rozebranie konstrukcji dachu i zbudowanie go na nowo. Na odlewie, a więc kluczowym elemencie – jedynym takim na świecie – pojawiło się pęknięcie. Dzisiaj specjaliści z Polski i Niemiec badają ten materiał, sprawdzają jego strukturę i zagrożenie czy liny, które go podtrzymują, mogą pęknąć pod pewnym napięciem. Na dzisiaj wiemy, że najprawdopodobniej nie będzie potrzebna wymiana tego elementu i że wystarczy zastosowanie czterech tzw. bypassów – jak jeden, który już został zastosowany – i to najprawdopodobniej pozwoli ze stadionu korzystać w najbliższych latach – wyjaśnił minister.

