Wojny: dlaczego wybuchają?

1654

Dziś mainstreamowe media żyją głównie zaognieniem sytuacji na Bliskim Wschodzie. I słusznie, bowiem ten region od stuleci uchodzi za jeden z najbardziej zapalnych na całym globie. My zaś tymczasem zastanowimy się, dlaczego wojny w ogóle wybuchają.

Świat bez wojen

Podstawowe pytanie brzmi: czy świat bez wojen jest możliwy? Niestety mamy złe wieści dla idealistów. Przy obecnym systemie ekonomicznym i ludzkiej mentalności – nie. Wojny towarzyszą nam od zarania dziejów i będzie tak raczej do końca naszej cywilizacji (możliwe, że któryś z tych konfliktów nawet ją zakończy). Idealistyczne pieśni Johna Lennona czy innych przedstawicieli jego pokolenia nic tu nie dadzą. Kolejne pytanie, które należy jednak sobie zadać to: dlaczego tak się dzieje?

Walka o kobiety

Nie wiemy nic na temat prehistorycznych wojen, ale możemy sobie wyobrazić, jak mniej więcej wyglądały. Zapewne grupy uzbrojonych w prymitywne bronie przedstawicieli homo sapiens napadały na siebie, by przegonić rywali z terenów, gdzie był łatwy dostęp do żywności lub nawet, by… zgwałcić ich kobiety.

Jakieś wygładzone wizje tego ostatniego mamy np. w rzymskim micie o porwaniu Sabinek. W Rzymie zorganizowano igrzyska, na które przybyły panny z plemienia Sabinów. Rzymianie postanowili je porwać, a następnie wydać za mąż za mężczyzn z najlepszych rodów. W odpowiedzi Sabinowie wypowiedzieli wojnę Rzymianom.

Kolejne takie echa słychać też w micie o wojnie trojańskiej, gdzie lekkomyślny Parys, syn króla Troji, porywa piękną Helenę, żonę Menelaosa. W odwecie cała Grecja najeżdża na ojczyznę królewicza i przez dekadę walczy o odbicie Heleny. Która kobieta nie marzy o tym, by armie facetów walczyły tylko o nią? Niestety to tyle z bajek…

Legendy a rzeczywistość

Teraz przeskoczmy jednak z mitów do rzeczywistości. Żaden władca o zdrowych zmysłach nie prowadziłby bowiem wyniszczającej, 10-letniej wojny o kobietę. Chyba że wraz z jej ręką miałby otrzymać połowę królestwa.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Wojny wybuchają najczęściej o sprawy dot. gospodarki. Choć oficjalne powody mogą być różne. Władcy często tłumaczą się z tego poddanym mówiąc, że musieli zaatakować wroga, bo ten zagrażał ich krajowi lub planował na niego uderzyć, więc całkiem inteligentnym posunięciem było wyprzedzenie ciosu. Często wykorzystanym powodem są ataki na mniejszości narodowe na terenie przeciwnika. Swoich trzeba przecież bronić!

W rzeczywistości jednak zawsze chodzi o pieniądze, surowce i inne zasoby (brutalnie mówiąc, kobiety też należą do tych ostatnich). Nie bez powodu rzymscy przywódcy tak chętnie garnęli się do podbojów, bowiem potem mieli pierwszeństwo w przejmowaniu zajętych ziem na swoją własność. Na podobnym modelu zbudowano zresztą średniowieczy feudalizm. Król nadawał zasłużonym wojownikom ziemie jako lenna. Ci mogli czerpać z nich zyski, ale w zamian musieli w razie potrzeby walczyć w imieniu swojego seniora, jakby któryś z innych pomazańców bożych uznał, że fajnie byłoby zagarnąć te wioski za górami.

Do tego dochodził wyzysk podbitych ziem. Te musiały płacić nowemu władcy podatki, nierzadko wyższe, niż te, które płacono wcześniej.

Wojny XX w.

Wraz z rozwojem systemów gospodarczych doszły kwestie dot. rywalizacji o zasoby, takie jak kruszce, złoża węgla, z czasem ropa naftowa. O tą ostatnią walczył np. Adolf Hitler decydując się na podbój ZSRR.

Gdy słyszycie „wojna o ropę”, zapewne przed oczami staje wam też wojna w Iraku sprzed kilkunastu lat. To jednak trochę błędne wyobrażenie sobie tamtego konfliktu. W rzeczywistości bowiem poszło o obronę dolara. Po kolei jednak…

Po II wojnie światowej USA stało się globalnym hegemonem. Jedynym zagrożeniem dla amerykańskiego imperium było ZSRR. Za potęgą USA stał jednak dolar. Sama specyfika tej waluty (już na starcie będącej w użyciu przez różnorodne stany) pozwalała na dalsze jej modyfikacje i ekspansje na resztę świata.

Irak Kluczowe dla dolarowych podbojów było powiązanie waluty USA z handlem ropą naftową. Mocarstwo zagwarantowało nawet swoje wsparcie dla dynastii Saudów w Arabii Saudyjskiej, jeśli ta zobowiąże się do sprzedaży ropy tylko za dolary. Na tej zasadzie USA zbudowały swoją potęgę. Mogą bowiem drukować niemal niezliczone ilości dolarów, bowiem niemal zawsze znajdzie się na nie zbyt. Popyta na ropę jest ogromny i z pewnością taki pozostanie jeszcze przez dekady.

Kto stoi na szczycie, musi jednak mieć na uwadze fakt, że inni będą chcieli go z niego zepchnąć. Albo przynajmniej podstawić nogę, by dzięki temu wspiąć się wyżej. Takim ryzykantem okazał się Saddam Husajn. Iracki dyktator w 2000 r. postanowił, że będzie swoją ropę sprzedawać za euro, jena lub dinara. W każdym razie planował odejść od dolara. Resztę historii już znamy. Władze USA przedstawiły swoim obywatelom fikcyjne powody wybuchu konfliktu z Irakiem i w efekcie najechały ten kraj oraz obaliły tamtejszego dyktatora. Nie mogły bowiem pozwolić, by Husajn zaczął sprzedawać ropę za inną walutę niż dolar. Dlaczego? Nie tylko zmniejszyło to bowiem popyt na „zielone”, ale też stanowiło groźny precedens na przyszłość.

Iran, 2020 r.

To, co dziś widzimy w Iranie, może mieć podobne podłoże. Iran od ponad dekady sprzedaje ropę nie tylko za dolary, ale też za euro. Możliwe, że Teheran planuje całkowicie wyeliminować dolara z obiegu w handlu swoją ropą i stąd Waszyngton wysłał do niego pierwsze ostrzeżenie w postaci zamachu na gen. Kasema Sulejmaniego. Nie mamy oczywiście dowodów, że tak jest, ale taki pomysł Iranu wpisywałby się w obecnie trwającą wojnę handlowo-walutową, jaka toczy się na świecie.

Prawdziwe powody wojen

W każdym razie w przypadku wybuchów wojen zawsze warto zwracać uwagę na wydarzenia, które odbywają się na drugim planie. Zwłaszcza w obszarze gospodarki. To tam najczęściej najłatwiej jest znaleźć prawdziwe powody wybuchu konfliktów, a nie w medialnych nagłówkach.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments