Święto Niepodległości: ciekawostki o polskich pieniądzach

123

Święto Niepodległości to świetna okazja, by przybliżyć wam temat, który jest najczęściej pomijany w podręcznikach historii. W tych czytamy o bitwach, wojnach i polityce. Zapomina się jednak o tym, co napędza te zjawiska – gospodarce. W tym artykule przedstawimy wam kilka ciekawostek nt. historii pieniądza w Polsce.

Dlaczego edukacja w naszym kraju pomija kwestie ekonomiczne? Zauważcie, że w szkołach uczymy się o budowie pantofelka, poezji z XIX wieku czy wreszcie starożytnych bitwach Greków z Persami, ale nikt nie wspomina nam o tym, jak rodził się znamy nam system finansowy, na co należy zwracać uwagę przy braniu kredytu czy nawet rzeczy tak prozaicznej jak wypełnienie PIT-u. Od czego jest jednak Internet i Portfel Polaka?

Z okazji Święta Niepodległości zaprezentujemy wam kilka informacji z dziejów pieniądza, które rzucą wam zupełnie nowe światło na historię ekonomiczną naszego kraju.

Początki

Od pierwszych stron podręcznika historii wbija się nam do głowy to, że nasze położenie geopolityczne od zawsze determinowało nasze dzieje. To prawda, ale nie dodaje się, że w niektórych okresach wcale nie oznaczało to dla nas problemów i kampanii wrześniowej. Nie, tereny późniejszej Polski w X wieku  były obszarem wzmożonego handlu i – jak twierdzą niektórzy historycy – to dzięki niemu powstała nasza państwowość. Otóż coraz częściej uznaje się, że Mieszko I był kimś w rodzaju szefa mafii zajmującej się handlem ludźmi. Brzmi szokująco i kontrowersyjnie? Możliwe, ale wiele faktów archeologicznych potwierdza tę tezę.

Mieszko I
Mieszko I

Przodkowie Mieszka – jak i on sam – najprawdopodobniej handlowali ze światem arabskim. To przez nasze tereny przechodził ważny szlak komunikacyjny, którego rdzeniem był właśnie handel żywym towarem. Świadczą o tym wspomniane wykopaliska, w czasie których odnajduje się arabskie monety. Sami wcześni Piastowie zbudowali zaś swoją potęgę właśnie na tym niezbyt chrześcijańskim zajęciu.

Z kolei pierwsze monety w państwie piastowskim zaczęto bić w 980 r. Mowa o słynnych srebrnych denarach. We wczesnej Polsce – podłączonej po chrzcie do świata zachodniego – ogólnie brakowało jednak monet. Stąd brały się ciągłe wojny i wypady łupieżcze. Przykładowo, Bolesław Chrobry nie wyprawił się wcale na Ruś – jak chcą kronikarze – by porwać tamtejszą księżniczkę (to może było miłym dodatkiem), ale głównie po srebro. Wyprawa okazała się sukcesem – władca przejął od pokonanych wrogów 80 tys. monet o łącznej wadze 120 kg. Zgodnie z wyliczeniami, pomnożył więc skarbiec odziedziczony po swoim ojcu Mieszku I aż pięciokrotnie.

Władca psuj

Mieszko Stary historia
Mieszko Stary

Niestety nie wszyscy potomkowie Bolesława byli już tak sprawni w boju i kwestiach zdobywania srebra. Z biegiem wieków władcy odkryli jednak proceder, który zrewolucjonizował myśl ekonomiczną. Przecież z danej ilości kruszcu można wybić 80 tys. monet, ale też – przy odrobinie złodziejskiej kreatywności – i 40 tys. W ten sposób rynek pieniądza w Imperium Rzymskim wykończyli już tamtejsi cesarze parę wieków wcześniej. Umiejętność uczenia się na błędach innych nie jest jednak szczególną cechą polityków.

I tak na kartach historii Polski pojawia się nam Mieszko Stary. Rządził może i w trudnym okresie, bo w czasie rozbicia dzielnicowego, ale zasłynął nie tylko wiekiem, do którego dożył. Niestety także psuciem monet i to na naprawdę wielką skalę. W 1173 r. z jednej grzywny srebra bił około 700 monet. Po czterech latach już ponad 1300. To w tym okresie w języku polskim pojawiło się pojęcie „plewy” i odnosiło się do monet Mieszka Starego, które były tak cienkie, że można na nich było przybić stempel tylko na jednej stronie.

O skali menniczych eksperymentów władcy niech świadczy fakt, że ostatecznie zdesperowani poddani wygnali go z Krakowa i zabrali książęcy diadem.

Kazimierz Wcale Nie Taki Wielki

Kazimierz Wielki jest jedynym władcą naszego kraju, który otrzymał przydomek „wielki”. Dlaczego? Należy zostawić mu, że scementował słabe i ledwo zjednoczone przez swojego ojca państwo polskie, które przez wiele lat było rozbite na mniejsze księstwa (tzw. dzielnice). Zreformował prawodawstwo i wzmocnił system obronny kraju. W tle zapomina się jednak o psuciu przez niego waluty.

Kazimierz Wielki

Kazimierz sprowadził do Polski wielu Żydów, którzy znali się na finansach i pomagali mu w przeprowadzeniu wspomnianych reform. Niestety jednocześnie władca zadłużył się u swoich pomocników i nadal psuł polskie monety. Może nie umniejsza to jego wielkich zasług, ale pokazuje, że nawet król z przydomkiem „wielki” może mieć skazy na swoim wizerunku.

Dobry żart tymfa wart

Dochodzimy do kolejnego nowego wyrazu (a wręcz całego powiedzenia), które zaistniało w polskie mowie dzięki inflacji.

Od XV do początków XVII wieku Rzeczypospolita była europejskim mocarstwem. Jaki był tego powód? Po pierwsze, zachodnia część Starego Kontynentu także rosła w siłę w wyniku wypraw po złoto do Ameryki, ale także niezbyt rozsądnie gospodarowała nowymi zdobyczami w postaci kruszców. Napływ wielkiej ilości złota doprowadził do spadku wartości bitych wtedy monet. Jednocześnie nasz kraj zjednoczony z Litwą stał się spichlerzem Europy. Polska szlachta bogaciła się na eksporcie zboża. Do czasu…

Początkiem XVII w. doszło do załamania cen zboża, a tym samym spadku dochodów szlachty. Wraz z tym Rzeczypospolitą Obojga Narodów zaczęły nękać wojny: powstanie Kozaków na Ukrainie, potop Szwecji czy konflikty z Rosją carską i Tatarami.

Ostatecznie kraj zaczął mieć problemy z wydatkami. Wtedy na arenę dziejów wszedł Andrzej Tymf. W 1663 r. król Jan Kazimierz Waza powierzył mu w dzierżawę mennicę. Okazało się, że ten z liczby ponad 450 tys. polskich złotych monet, które zostały przebite, wyprodukował aż 800 tys. O jakości tej nowej formy waluty najlepiej świadczy powiedzenie będące tytułem tej części artykułu.

Pierwsze papierowe pieniądze

Tadeusz Kościuszko
Tadeusz Kościuszko

Pierwsze doświadczenia z papierowymi pieniędzmi nie były dla Polaków szczęśliwe. Nie miały jednak też miejsca w sprzyjających okolicznościach. Gdy Rzeczypospolita chyliła się po dwóch zaborach ku upadkowi, Tadeusz Kościuszko ostatkiem sił rzucił wyzwanie zaborcom i ogłosił swoje słynne powstanie narodowe. Czy miało ono szanse powodzenia? Raczej małe, bowiem na uzbrojenie wojska powstańców brakowało środków. Wtedy organizatorzy wpadli na innowacyjny pomysł. Wyemitowali pierwsze w dziejach Polski banknoty. Miały mieć one pokrycie w dobrach narodowych. Warunkiem spłaty ich nabywców było jednak zwycięstwo powstania. Jak wiemy, do tego zaś nie doszło. Polska utraciła niepodległość na 123 lata.

Odzyskanie niepodległości

Władysław Grabski Święto Niepodległości
Władysław Grabski

11 listopada 1918 r. – tę datę znają wszyscy. Niewielu wie jednak, jakie były kulisy odradzania się polskiej waluty po odzyskaniu przez nasz kraj niepodległości.

Tego samego dnia, gdy Naczelnikiem Państwa został Józef Piłsudski, do siedziby Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej weszli polscy finansiści. Szybko zwolniono pracowników z Niemiec i rozpoczęto przygotowania do unifikacji waluty na polskich ziemiach.

Problemem odrodzonego państwa był fakt, że na jego terenie krążyło masę obcych walut po zaborcach. Najpopularniejszą z nich była marka polska, która miała towarzyszyć Polakom jeszcze przez kilka lat.

W lutym 1919 r. przygotowano projekt ustawy, który miał powołać do życia Bank Polski – bank centralny powojennej Rzeczypospolitej. Nową walutą miał być lech, a następnie – po debacie w Sejmie – złoty. Zlecono nawet druk nowych banknotów, ale te przeleżały w skarbu aż do 1924 r.

Emisję złotych opóźniono z powodu problemów gospodarczych. Młody kraj cierpiał na deficyt budżetowy i chaos administracyjno-prawny. Marka polska zaczęła też szybko podlegać inflacji, która przeszła w hiperinflację. Jesienią 1918 r. za jednego dolara USA płacono 9 marek polskich, rok później – 110, w 1920 r. – 590, po roku 2922, w 1922 r. – 17 800, w 1923 r. – 6 375 tys., wiosną 1924 r. 9 250 tys.

Sytuację uratował ostatecznie Władysław Grabski, który jako premier i minister skarbu dokonał waloryzacji podatków, ograniczył wydatki publiczne i całkowicie zlikwidował dotacje na koleje. W ten sposób uzyskał w końcu równowagę budżetową, ograniczył inflację i mógł przystąpić do emisji nowej waluty.

Złoty pojawił się na rynkach 20 stycznia 1924 r.. Wtedy też powołano do życia Bank Polski S.A.. Był on instytucją prywatną z udziałem państwa. W swojej istocie przypominał wręcz ówczesny Bank Anglii czy po części Fed.

Sam złoty miał mieć pokrycie w złocie, choć zaczęto od tego szybko odchodzić. Jeszcze w 1924 r. tylko 87 proc. banknotów miało pokrycie w kruszcu. Po roku wartość ta spadła zaś do 36 proc. Złoty w tej formie służył Polakom do września 1939 r.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o