Sektor bankowy drży przed złotówkowiczami i pozwami dot. WIBOR?

Udostępnij

W 52. odcinku emitowanego na kanale Portfel Polaka programu Po Stronie Konsumenta adwokaci Karol Wenus i Marcin Lizurek prześledzili reakcje sektora bankowego na coraz częściej pojawiające się pozwy kredytobiorców dotyczące WIBOR.

Adwokaci wskazali także jak do całej sytuacji odnoszą się przedstawiciele rządu i władz państwowych oraz opowiedzieli kilka historii z życia wziętych, gdy to kredytobiorcy musieli bać się banków, a te niekoniecznie chciały współpracować w tej trudnej dla kredytobiorców sytuacji.

Stanowisko Ministerstwa Finansów ws. złotowkowiczów i pozwów dot. WIBOR

Oto, jak brzmiała wypowiedź Wiceministra Finansów Piotra Patkowskiego wygłoszona na Forum Bankowym w marcu bieżącego roku:

“Dziedzina, którą w 2023 roku chciałbym jako Ministerstwo Finansów bardzo mocno, z instytucjami sieci bezpieczeństwa finansowego, ale także z sektorem bankowym, prowadzić, to odpowiadanie na zarzuty dotyczące reprezentatywności WIBOR-u. Wydaje się, że to jest największe ryzyko, przed którym stoi sektor bankowy w najbliższym czasie.

Wszyscy powinniśmy bardzo wspólnie i jednolicie podejść do tego wyzwania i prezentować stanowisko, które wytłumaczy społeczeństwu kwestie związane z WIBOR-em, ale też jednoznacznie wytłumaczy prawne aspekty związane z WIBOR-em. Mam nadzieję, takie, które przekonają nie tylko społeczeństwo, ale także orzekające w przyszłości w tym zakresie sądy”.

Wydają się, że mieliśmy tutaj do czynienia z aluzją do banków, żeby już mocno szykowały się na spory sądowe z kredytobiorcami i aby szykowały po swojej stronie autorytety prawne w celu opracowywania argumentacji w sposób jednolity.

Może spodziewać się zatem obszernych analiz prawnych składanych do akt postępowań sądowych, które będą prawniczym i ekonomicznym językiem tłumaczyć dlaczego WIBOR może pozostać w umowach kredytowych.

Stanowisko banków komercyjnych ws. złotowkowiczów i pozwów dot. WIBOR

Wypowiedź prezesa mBanku

Na wspomnianym już Forum Bankowym w marcu tego roku prezes mBanku, Cezary Stypułkowski oznajmił, że “podważanie złotowych umów kredytowych opartych na na wskaźniku WIBOR to nie jest armagedon, to jest bomba atomowa”.

Cezary Stypułkowski dodał, że w jego opinii “kwestionowanie WIBOR to próba zastosowania tego samego scenariusza, co w przypadku umów frankowych”. Prezes mBanku powiedział również, że “żaden kraj w takich warunkach nie jest w stanie funkcjonować”.

W czerwcu, po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, prezes Stypułkowski stwierdził, iż “żałuje, że mBank nie zaoferował wcześniej kredytobiorcom ugód”.

Wypowiedź prezesa BNP Paribas Polska

Z kolei w maju prezes BNP Paribas Polska, Przemysław Gdański oznajmił, że “mniej obawia się prób podważania zasad ustalenia stawki WIBOR, natomiast jest ryzyko, że w wyniku wzrostu stóp procentowych, koszt kredytu opartego na zmiennej stopie wzrasta i nadal będzie rósł.

W tak niestabilnej rzeczywistości orzeczniczej, w jakiej się znaleźliśmy, pokusa, żeby pozywać banki, może być duża”.

Wypowiedź prezesa Banku Pekao

Natomiast w sierpniu, prezes Banku Pekao, Leszek Skiba powiedział, że gdyby doszło do skutecznego zakwestionowania WIBOR-u “to byłoby jak wybuch bomby atomowej. Mielibyśmy do czynienia z bankructwem sektora bankowego. To zmiotłoby polski rynek finansowy.

Podważanie stawki WIBOR dotyczyłoby nie tylko umów kredytowych, ale także obligacji korporacyjnych i skarbowych czy umów podpisywanych między firmami. Tu nie ma rozwiązań pośrednich.

Ta fala zniszczenia nie zatrzymałaby się na racjonalnym poziomie. Straty banków na hipotekach frankowych są równe wysokości tych kredytów. Hipotek złotowych jest dużo więcej, więc żaden bank nie przetrwałby takiego uderzenia”.

Wypowiedź prezesa ING Banku Śląskiego

Prezes ING Banku Śląskiego, Brunon Bartkiewicz, w sierpniu stwierdził zaś, że “nie wierzy w to, aby ktokolwiek rozsądny mógł sądzić, że osoba pobierająca w Polsce kredyt na zmiennej stopie żyła w nieświadomości, że ta stopa może się zmienić.

To, że stopa zmieniała się dosyć gwałtownie w stosunku do przewidywań jest inną kwestią, natomiast to, że jest ona zmienna – jak sama nazwa wskazuje (każdy powinien rozumieć), po ponad 30 latach funkcjonowania kredytów w Polsce opartych na zmiennych stawkach”.

Prezes ING Banku Śląskiego oznajmił zatem, że “nie może sobie wyobrazić, aby ktoś posługujący się tym argumentem nie był tego świadomy”. Na koniec swojej wypowiedzi Brunon Bartkiewicz stwierdził, że “gdyby udało zakwestionować się stosowanie WIBOR-u, to bardzo dużo byśmy za to zapłacili jako społeczeństwo i jako gospodarka”.

Ile obecnie mamy złożonych pozwów kwestionujących WIBOR?

Prezes ING Banku Śląskiego, Brunon Bartkiewicz, zapytany w sierpniu przez dziennikarzy, powiedział, że obecnie spraw kwestionujących WIBOR przed sądami jest około 30 i w jego ocenie nie jest to duża skala.

Marcin Lizurek szacuje, że w skali Polski jest obecnie od 250 do 500 złożonych pozwów przeciwko bankom o WIBOR.

Kiedy to kredytobiorca boi się prawdy? – historie oparte na faktach

Marcin Lizurek opowiedział historię frankowicza, który w 2007 roku zaciągnął kredyt na 600 tysięcy złotych na dom. Po 10 latach ten kredytobiorca spłacił około 80% wysokości wypłaconego mu kredytu, lecz zaczął mieć duże problemy zdrowotne, przez które stracił pracę i nie miał środków, aby dalej spłacać raty.

Bank wtedy wypowiedział umowę kredytu frankowego i postawił całe zadłużenie w stan natychmiastowej wymagalności, naliczając przy tym odsetki za opóźnienie w maksymalnej wysokości.

Kredytobiorca, chcąc wyjść z tego problemu, sprzedał nieruchomość. Okazało się jednak, że cena uzyskana ze sprzedaży nie pokryła jego salda zadłużenia wobec banku – zostało mu jeszcze ponad 200 tysięcy złotych do spłacenia. Co gorsza, zadłużenie dalej rosło z powodu naliczanych odsetek za opóźnienie.

Ostatecznie kredytobiorcy, wraz z kancelarią prawną, udało się unieważnić tę umowę frankową i pozyskać od banku nadwyżkę zapłaconego mu kapitału, lecz jednocześnie nie mógł on oczywiście odzyskać swojej nieruchomości.

Przedstawiciel banku nachodzi w domu frankowicza

Następnie Marcin Lizurek przytoczył historię sporu frankowego, w którym kredytobiorca, z powodu utraty pracy, przestał regulować swoje zadłużenie. Sąd nie udzielił mu zabezpieczenia poprzez wstrzymanie płatności rat, dlatego bank zaczął podejmować tak zwane działania windykacyjne miękkie.

Polegały one na tym, że pracownicy banku niemal codziennie dzwonili do kredytobiorcy, pytając go dlaczego nie spłaca kredytu, skoro umowa go obowiązuje. Następnie przedstawiciel banku przyszedł do domu kredytobiorcy i na podstawie upoważnienia z banku chciał z nim porozmawiać, dlaczego kredytobiorca nie spłaca kredytu.

Kredytobiorca nie wpuścił przedstawiciela banku do domu. Po wyjaśnieniu bankowi, że tego typu działanie przedstawiciela banku może naruszać dobra osobiste kredytobiorcy, a nawet może kwalifikować się jako innego typu naruszenia prawa, bank zaniechał tych działań.

Zapraszam do samodzielnego zapoznania się z cały nagraniem, znajduje się ono poniżej:

Jakub Bandura
Jakub Bandura
Redaktor portalu PortfelPolaka.pl. Wiedzę z zakresu rynków finansowych i inwestowania zgłębiał na studiach ekonomicznych. Trader rynku OTC i Forex preferujący handel krótkoterminowy. Entuzjasta statystyki oraz analizy technicznej instrumentów finansowych.

Najnowsze

Zobacz również