Opłata produktowa, czyli droższe napoje w plastikowych kubkach

411

Rząd, mając na względzie ochronę środowiska, chce ograniczyć stosowanie jednorazowych przedmiotów składających się z plastiku, takich jak widelce, talerze czy słomki. Warto dodać, że takich działań wymaga dyrektywa Unii Europejskiej z 9 czerwca 2019 roku, w sprawie zmniejszenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko. Na jej implementację rząd ma czas do 3 lipca bieżącego roku.

W związku z powyższym w ramach opublikowanego przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska projektu ustawy o zmianie ustawy o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz o opłacie produktowej i opłacie depozytowej ma zostać wprowadzona opłata produktowa. Na czym ma ona polegać? Jak jest wyliczana? Kto ją będzie płacił? Czy można jej uniknąć? Dowiemy się poniżej.

Opłata produktowa – co to jest?

Jak zakłada projekt noweli ustawy o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz o opłacie produktowej oraz niektórych innych ustaw, zgodnie z którym ma być wprowadzona opłata produktowa, wszystko, co będzie wydawane w plastikowym kubku lub innym “przedmiocie”, zdrożeje o 1 PLN. Wynika to z faktu, że maksymalnie na 1 PLN ustanowiono opłatę produktową. Opłatę będą pobierały jednostki handlu detalicznego, hurtownie bądź lokale gastronomiczne. Jednocześnie sklepy czy kawiarnie wypuszczające opakowania jednorazowe będą musiały zaoferować swoim klientom alternatywę, czyli dostarczać produkty wielokrotnego użytku i opakowania wykonane z materiałów innych niż plastik.

Opłata produktowa, jak zaznacza resort klimatu i środowiska, ma zniechęcić konsumentów do kupowania opakowań jednorazowego użytku z tworzywa sztucznego na rzecz produktów z alternatywnych materiałów lub produktów wielokrotnego użytku.

Kto będzie ponosił ją w rzeczywistości? Z projektu wprost wynika, że opłata zostanie przerzucona finalnie na konsumenta, który kupuje dania na wynos.

Co zmienią nowe przepisy?

Nowe przepisy zakażą również wprowadzania na rynek takich produktów, które trudno poddają się recyklingowi wykonanych choćby z tworzyw sztucznych oksydegradowalnych. O jakie chodzi? Dotyczy to patyczków higienicznych, sztućców, talerzy, słomek, mieszadełek do napojów czy patyczków mocowanych do balonów. Na rynek nie będzie można też wprowadzać pojemników na posiłki wykonanych z polistyrenu ekspandowanego, czyli takich, w których umieszcza się posiłki choćby w fast foodach. Dotyczyć to będzie również pojemników na napoje.

Dodatkowo, na części produktów umieszczane będą informacje o tym, jak prawidłowo zagospodarować odpady powstałe z tych produktów. Takie informacje mają pojawić się na: podpaskach, tamponach, chusteczkach nawilżanych, na wyrobach tytoniowych z filtrami i kubkach na napoje.

Jak więc widzimy sklepy, bary lub kawiarnie, które będą wydawać jednorazowe opakowania, będą musiały zapewnić swoim klientom alternatywę, czyli udostępnić produkty i opakowania wielokrotnego użytku bądź wykonane z materiałów innych niż plastik. Większość powyższych zmian ma wejść w życie już 3 lipca, czyli w dniu, w którym mija termin implementacji unijnej dyrektywy z 9 czerwca 2019 roku, w sprawie zmniejszenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko.

Obowiązek prowadzenia ewidencji

Co więcej, przepisy wprowadzą także obowiązek prowadzenia ewidencji, w postaci papierowej lub elektronicznej, liczby nabytych i wydanych ostatecznemu nabywcy opakowań jednorazowego użytku z tworzywa sztucznego w danym roku kalendarzowym. Taką ewidencję wydanych jednorazowych opakowań objętych opłatą będą zobowiązane prowadzić też sklepy i jednostki gastronomiczne, oddzielnie dla poszczególnych jednostek. I muszą ją przechowywać przez okres 5 lat. Co ważne, kary za brak prowadzenia tej ewidencji będą dotkliwe, ponieważ minister ma obowiązek raportowania do Unii Europejskiej poziomu zużycia tych plastikowych opakowań.

Opłata produktowa 2021 a unijna dyrektywa ws. zmniejszenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko

Nowelizacja ustawy o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz o opłacie produktowej oraz niektórych innych ustaw ma wprowadzać do polskiego prawa zapisy unijnej dyrektywy z czerwca 2019 roku w sprawie zmniejszenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko. Oprócz nałożenia na podatników nowych opłat rząd miał więc również na celu przystosowanie się do przepisów unijnych.

Co ważne, rząd szacuje, że opłata za wprowadzenie na rynek produktów wymienionych w dyrektywach unijnych (czyli kubków napojowych z wieczkiem i bez wieczka oraz lunch boxów z wieczkiem lub bez) może przynieść około 21 milionów złotych rocznie.

W jaki sposób ta opłata za wprowadzenie na rynek tych produktów ma być naliczana?

Przedsiębiorcy wprowadzający na rynek produkty jednorazowego użytku będą ponosić koszty kampanii edukacyjnych, sprzątania i zagospodarowania odpadów powstałych z takich produktów. Projekt ustala maksymalną kwotę opłaty na 5 groszy za każdą sztukę wprowadzanego na rynek opakowania plastikowego po napojach. Właściwe stawki zostaną określone w rozporządzeniu.

Opłata podatkowa ma być płacona co roku. Sposób obliczania tej opłaty określono jako iloczyn obowiązującej stawki oraz ilości tych produktów wprowadzonych do obrotu w roku kalendarzowym. Opłaty mają być wnoszone do urzędu marszałkowskiego, a marszałek ma je przekazywać na rachunek Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Opłata produktowa – sposób na ochronę środowiska czy łatanie budżetu państwa?

Zdaniem ekspertów Ministerstwo Klimatu i Środowiska kompletnie przespało dwuletni czas na wdrożenie unijnej dyrektywy. W tym okresie miało miejsce zaledwie jedno spotkanie resortu z branżą. Wydaje się więc, że w tej inicjatywie celem jest przede wszystkim uniknięcie sankcji za niewdrożenie dyrektywy, a nie o systemowe podejście do ochrony środowiska. Projekt, o ile bowiem reguluje “dyrektywę plastikową”, to nie wprowadza dodatkowego ważnego elementu wynikającego z dyrektywy, czyli rozszerzonej odpowiedzialności producenta.

W praktyce więc, zamiast zaproponować rozwiązania systemowe, które dotyczą rozszerzonej odpowiedzialności producenta i systemu depozytowego rząd wprowadza kolejny podatek, który trudno powiedzieć na co będzie przeznaczony. Zgodnie z unijnymi dyrektywami wszelkie opłaty zbierane od takich opakowań powinny służyć budowaniu systemu zbiórki i osiągnięciu odpowiednich poziomów recyklingu, a w projekcie taka informacja się nie znalazła.

Należy także dodać, że obecnie, w czasie pandemii COVID-19, branża gastronomiczna jest szczególnie dotknięta problemami, a wciąż nie otrzymała ona żadnej konkretnej pomocy od rządu. Od wielu miesięcy lokale oferują tylko dania na wynos i zbijają koszty między innymi na opakowaniach. Wprowadzenie tej opłaty prawdopodobnie pogłębi kłopoty finansowe wielu firm, ponieważ stracą one na konkurencyjności.

Poprzedni artykułPrzekredytowanie – dlaczego jest niebezpieczne?
Następny artykułTenderHut zadebiutuje na NewConnect we wtorek
Redaktor portalu PortfelPolaka.pl. Wiedzę z zakresu rynków finansowych i inwestowania zgłębiał na studiach ekonomicznych. Trader rynku OTC i Forex preferujący handel krótkoterminowy. Entuzjasta statystyki oraz analizy technicznej instrumentów finansowych.
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments