„Trudno określić docelowy poziom stóp procentowych w Polsce, a ewentualne dalsze ich podnoszenie powinno być stopniowe, po 50 pb jak do tej pory” – powiedział PAP Biznes nowy członek RPP Przemysław Litwiniuk.

Członek RPP mówi o polityce monetarnej

Trzeba również pamiętać, że transmisja polityki monetarnej wymaga czasu, zatem gwałtowne przyjęcie sugerowanego docelowego poziomu stopy referencyjnej mogłoby przynieść szereg negatywnych konsekwencji. (…) W mojej ocenie akceptacja samej idei oraz tempo dochodzenia do nieobserwowanej od lat wysokości stóp procentowych zależy w dużej mierze od siły oddziaływania czynników otoczenia międzynarodowego oraz od polityki fiskalnej polskiego rządu, która wciąż zdradza niebezpieczne tendencje luzowania. Każdy z tych elementów może przesądzić bądź o bardziej intensywnym zaostrzeniu polityki NBP, bądź przeciwnie – o jej utrzymaniu lub stopniowym łagodzeniu” – powiedział Litwiniuk.

„Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że RPP w składzie z 8 lutego br. była zdeterminowana do zdecydowanego reagowania na presję inflacyjną, przede wszystkim na te zjawiska, które są związane z wewnętrzną presją inflacyjną oraz z kursem złotego (…). Dała temu wyraz w kolejnej podwyżce podstawowej stopy procentowej o 50 pb, jak również poprzez podwyższenie stopy rezerwy obowiązkowej. Komunikat Prezesa NBP zapowiada też jego dążenie do kontynuowania kursu zaostrzającego politykę monetarną na kolejnych posiedzeniach, nie sądzę jednak, aby bank centralny rozważał na tym etapie skokowe wzrosty stóp procentowych, np. od razu w okolice 4 proc. Prezes NBP mówi o potrzebie dalszych stopniowych podwyżek po 50 pb. W mojej ocenie takie tempo podwyżek, czy mówiąc bardziej ogólnie – kroczące działania, byłyby bardziej wskazane, aniżeli nagłe zmiany w polityce pieniężnej” – dodał.

Przyszłe problemy

Potem wszedł na temat przyszłych potencjalnych ryzyk natury ekonomicznej.

„W perspektywy dalszego zacieśniania polityki monetarnej należy liczyć się z ryzykiem pogorszenia jakości portfeli kredytowych i problemami z obsługą zobowiązań przez kredytobiorców. Zarówno bank centralny, jak i nadzór bankowy, powinny mieć te okoliczności na uwadze, przyglądając się jednocześnie zakupom gotówkowym na rynku nieruchomości” – ostrzegł.

„Złoty może i powinien się umacniać, ponieważ ma do tego przestrzeń, biorąc pod uwagę graniczne punkty opłacalności wymiany handlowej. W czasach postpandemicznych, w tym i w przededniu tych czasów, wzmocnienie polskiej waluty mogłoby zostać odczytane przez otoczenie międzynarodowe jako przejaw dobrej kondycji polskiej gospodarki, co rzutowałoby na dalsze umacnianie złotego. W 2021 r. polski złoty był postrzegany jako bardzo słaby – w relacji do euro najsłabszy od ponad 10 lat. W tym kontekście trzeba mieć również na uwadze szczegółowe uwarunkowania wymiany handlowej, w której uczestniczą polscy eksporterzy i importerzy. Tutaj, nie rozstrzygając, która waluta stanowi punkt referencyjny, celem i wartością jest utrzymanie złotego w stabilnym i przewidywalnym kanale kursowym” – powiedział.

Przypomnijmy, że Litwiniuk został w styczniu powołany do RPP przez Senat. Kolejnym nowym członkiem RPP, powołanym w tym samym czasie, jest Ludwik Kotecki.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments