Inflacja dopiero się rozpędza! „Będzie drogo” – ostrzegają ekonomiści PIE

239

BanknoInwazja Rosji na Ukrainę przyczyniła się do skokowego wręcz wzrostu cen surowców energetycznych i wybranych surowców rolnych. Drożejąca ropa w połączeniu ze spadającym kursem polskiego złotego sprawiły, że ceny na stacjach paliw rosną niemal z dnia na dzień. Drożejące paliwa do środków transportu w naturalny sposób przełożą się z pewnością w najbliższym czasie także na dalszy wzrost cen dóbr i usług konsumpcyjnych, co dodatkowo uderzy w nasze portfele.

Rosyjska agresja podbije inflację

Przez wzgląd, iż import gazu z kierunku wschodniego w Polsce stanowi 67 proc., Rosja jest największym dostawcą węgla w Europie, największym na świecie producentem pszenicy, niklu rafinowanego, palladu i diamentów, trzecim co do wielkości producentem złota, a także odpowiada za ponad 25 proc. dostaw ropy do Unii Europejskiej oraz jest znaczącym eksporterem stali, tytanu i platyny, można oczekiwać, że nagły wzrost cen tych surowców w  naturalny sposób przyczyni się do dalszego wzrostu i tak już wysokiej inflacji.

Biorąc pod uwagę, że w 2021 roku na polski rynek trafiło 65 tysięcy ton ukraińskich zbóż o wartości 15,4 miliona euro, warto zastanowić się także, czy wzrost cen będzie dla nas jedynym problem, czy być może czeka nas nie tyle drożyzna, ale i braki na sklepowych półkach.

Bezpieczeństwo żywnościowe Polski nie jest zagrożone

Tu z odpowiedzią przychodzą ekonomiści Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE), którzy w opublikowanym w czwartek Tygodniku Gospodarczym wskazują, iż bezpieczeństwo żywnościowe Polski w następstwie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego nie jest zagrożone, a przynajmniej nie w sposób bezpośredni.

PieczŁukasz Ambroziak i Joanna Gniadek, ekonomiści Polskiego Instytutu Ekonomicznego wyliczają, że Ukraina miała duży udział w polskim imporcie tylko mniej znaczących gatunków zbóż – żyta (60 proc.), gryki (14,5 proc.) oraz owsa (10 proc.). W przywozie kukurydzy i pszenicy udział Ukrainy był niewielki i wyniósł odpowiednio 1,4 proc. oraz 0,9 proc. Z Rosji zaś sprowadziliśmy 10,1 tys. zbóż o wartości 5 mln EUR, głównie gryki.

To też sprawia, że w ocenie ekspertów woja w Ukrainie w większym stopniu może przyczynić się do pogorszenia bezpieczeństwa żywnościowego Europy, a nie Polski. W największym stopniu skutki konfliktu odczują z kolei regiony Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Od dostaw zbóż z Rosji i Ukrainy silnie uzależnione są bowiem Egipt, Turcja Liban oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Będzie drogo

– Już przed inwazją ceny żywności były wysokie. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), indeks cen żywności w lutym 2022 r. wyniósł 140,7 pkt. i był najwyższy w historii. W porównaniu ze styczniem br. wzrósł o 5,3 pkt., a z lutym 2021 r. – o 24,1 pkt – wskazują ekonomiści PIE dodając, że działania zbrojne tylko przyspieszyły te wzrosty. Podczas niespełna dwóch tygodni konfliktu ceny pszenicy i kukurydzy na europejskiej giełdzie MATIF wzrosły o około 40 proc. 

Olej słonecznikowyW ich ocenie, w najbliższym czasie rosnąć będą również ceny rzepaku, słonecznika, oleju rzepakowego, słonecznikowego i sojowego. Biorąc pod uwagę, że Ukraina jest ich ważnym dostawcą, Polska może odczuć skutki zakłócenia dostaw tych produktów. W 2021 r. z Ukrainy pochodziło bowiem aż 79 proc. dostaw do Polski oleju sojowego, 45 proc. – słonecznikowego, 20 proc. – rzepakowego i nieco ponad 15 proc. nasion rzepaku.

– Do wzrostu cen żywności przyczynią się również drożejące nawozy. Już obecnie ich ceny są wyraźnie wyższe niż rok temu i nadal będą rosnąć za sprawą wzrostu cen gazu – wskazują eksperci.

Kolejnym zagrożeniem dla wzrostu cen nawozów jest fakt, iż Rosja zapowiedziała wstrzymanie eksportu nawozów, co dodatkowo zachwiałoby rynkiem. W 2020 r. była ona bowiem, największym światowym eksporterem nawozów i odpowiadała za aż 27 proc. dostaw nawozów do Polski. Brak dostaw z tego kraju w naturalny sposób uderzyłby więc w polskie rolnictwo, a co za tym idzie i ceny artykułów spożywczych.

Inflacja przekroczy 12 proc.

Warto w tym miejscu wspomnieć także, że zgodnie z marcową projekcją inflacji i PKB NBP, roczna dynamika wzrostu cen może sięgnąć w tym roku nawet 12,2 proc., co byłoby najwyższym odczytem od czerwca 1998 roku.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments