Glapiński (NBP): Jest przestrzeń do dalszego wzrostu stóp procentowych

275

Według szybkiego szacunku, inflacja wzrosła w listopadzie br. do 7,7 proc. z 6,8 proc. w październiku. Oznacza to, że ceny dóbr i usług konsumpcyjnych rosną w najszybszym tempie od ponad 20 lat. Zdaniem Prezesa Narodowego Banku Polskiego (NBP) prof. Adama Glapińskiego, głównym czynnikiem wspierającym tak znaczny wzrost cen są cały czas zjawiska podażowe. Mimo, że dostrzega on także wpływ wysokiego popytu (na przykład rosnących płac), to wciąż uważa, że komponent ten ma raczej mniejszościowy wkład w łączną dynamikę cen.

Na łamach “Gazety Polskiej” ukazał się dziś wywiad Tomasza Sakiewicza z prof. Adamem Glapińskim, Prezesem NBP. W rozmowie poruszone zostały m.in. tematy rekordowo wysokiej inflacji, sytuacji na rodzimym rynku pracy, kondycji polskiej gospodarki i złotego, rządowej tarczy antyinflacyjnej czy hejtu pod adresem przewodniczącego Rady Polityki Pieniężnej (RPP).

Inflacja to cena za kryzys

Prezes NBP uważa, że głównym czynnikiem determinujący wysoki wzrost cen są cały czas zjawiska podażowe. Ocenia on także, że obecna inflacja to w pewnej mierze również cena za to, jak w gruncie rzeczy łagodnie obszedł się z nami kryzys i – co nawet ważniejsze – jak szybko się z niego wydźwignęliśmy, przywracając bardzo dobrą sytuację na rynku pracy.

– Na szczęście nie powstała spirala płac i cen, nie zaobserwowaliśmy takiego zjawiska. Mogło nam to grozić, gdybyśmy nie zareagowali podwyżkami stóp – wskazuje Prezes NBP w rozmowie z Gazetą Polską dodając, iż wycofanie akomodacji monetarnej – czyli podwyżki stóp procentowych i ograniczenie skupu obligacji – było krokiem w dobrym kierunku i uczynionym we właściwym momencie.

Uważa on także, że dzięki rządowej tarczy antyinflacyjnej, dynamika wzrostu cen zauważalnie spowolni.

– Dzięki tym rozwiązaniom widać szanse na wyhamowanie inflacji. Ludzie mniej zapłacą za energię i inne produkty, zmniejszy się też presja na wzrost płac (…) Przewidujemy, że w 2022 roku wciąż inflacja będzie podwyższona, ale w roku 2023 prawdopodobnie sytuacja wróci do założonych celów – zaznaczył Adam Glapiński.

Zgoła odmiennego zdania są z kolei ekonomiści, którzy wskazują, iż rząd jest niekonsekwentny. Najpierw wprowadza bowiem podatki, które powodują wzrost cen, a teraz zawiesza daniny, które niedawno wprowadził.

Przypomnijmy bowiem, że od stycznia na trzy miesiące ma zostać m.in. obniżona stawka VAT na energię elektryczną – z 23 proc. na 5 proc. oraz całkowicie zniesiona akcyza na energię elektryczną. Ponadto, rząd obniży także akcyzę na paliwo i czasowo zwolni je z podatku od sprzedaży detalicznej.

– Rząd wjeżdża na białym koniu i chce nas ratować przed inflacją, którą w dużej mierze sam wywołał. Tymczasem do obecnej wysokiej inflacji przyczyniły się też podatki, które rząd niedawno wprowadził – wskazuje Przemysław Pruszyński, doradca podatkowy i ekspert Lewiatana.

Podobnie jak na początku roku, kiedy to eksperci ostrzegali, że wprowadzone zmiany podatkowe przyczynią się do wzrostu cen konsumpcyjnych, tak i teraz wskazują, że zapowiedziana przez rząd Mateusza Morawieckiego tarcza jest jedynie z nazwy antyinflacyjna, gdyż w praktyce zamiast do spowolnienia, przyczyni się ona do jeszcze większe wzrostu inflacji.

W ocenie ekonomistów taka “tarcza” ma obniżyć inflację w pierwszym kwartale 2022 r. o nawet 1,5 proc., czyli zamiast szczytu na poziomie ok. 8-9 proc., możemy spodziewać się 7-8 proc. Niestety, będzie to obniżka tylko czasowa, gdyż później nastąpi wzrost cen większy, niż przewidywano przed wprowadzeniem “tarczy”.

– Pakiet antyinflacyjny rządu w ogóle nie rozwiązuje problemów związanych z inflacją (…) Badania pokazują, że takie czasowe obniżki podatków nie są skutecznym instrumentem – mówi Sławomir Dudek, główny ekonomista i wiceprezes Forum Obywatelskiego Rozwoju przypominając, iż powstanie też problem przy wycofywaniu tego instrumentu, bo choć ma on różne okresy obowiązywania, to w końcu trzeba będzie się z niego wycofać i podwyższyć podatki. A inflacja nadal będzie przecież wysoka.

Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu wprost wskazuje, że gdy okres przejściowy, na który jest obniżka, minie, to będzie to samo, co w Niemczech jakiś czas temu, czyli po czasowej obniżce VAT nastąpi powrót do dawnych stawek, który łączy się ze wzrostem wskaźnika inflacji.

– Chociaż zmiany podatkowe ograniczą inflację w najbliższych miesiącach, nie zrobią one nic, aby usunąć źródło problemu. Kluczowym czynnikiem inflacyjnym w Polsce jest silny popyt krajowy, który rośnie w tempie szybszym niż podaż. W tej sytuacji jedynym sposobem na obniżenie presji cenowej jest spowodowanie wyhamowania gospodarki do poziomów zbliżonych do potencjału lub ewentualnie doprowadzenie do umocnienia złotego – dodają do tego eksperci Citi Handlowego.

Specjaliści z Credit Agricole wprost wskazują z kolei, że zaoszczędzone (i dodatkowe) dochody gospodarstw domowych będą za to napędzały popyt, co będzie oddziaływało w kierunku dalszego wzrostu cen.

Cud gospodarczy sławi imię Polski na świecie

Wracając zaś do wywiadu Adama Glapińskiego dla “Gazety Polskiej”…

Odnosząc się do sytuacji na rynku pracy i kondycji polskiej gospodarki, Prezes NBP wskazał, iż “bardzo dobra” sytuacja na rynku pracy wynika m.in. z działań NBP. Uważa on także, że sytuacja gospodarcza Polski jest bardzo dobra.

– Na świecie mówi się o cudzie gospodarczym w Polsce. Obserwowany w naszym kraju wzrost jest stabilny, zrównoważony – wskazał prof. Glapiński dodając, iż z powodu lockdownów dochodziło do likwidacji miejsc pracy, ale obecnie mamy już ich więcej niż przed pandemią. Taka sytuacja nie występuje w żadnym państwie w Europie. 

Mimo, iż nie wskazał on, gdzie na świecie mówi się o wspomnianym “cudzie gospodarczym”, to wielokrotnie wychwalał działania NBP i rządu wskazując, iż “byliśmy świetnie przygotowani” do kryzysu, “zdaliśmy dobrze ten trudny egzamin”, a efekt podjętych działań był “piorunujący”.

– To wielki sukces Polaków, który wszyscy powinniśmy docenić – dodał prezes NBP.

Nie ma silnego złotego bez silnej gospodarki

Adam Glapiński odniósł się także do kondycji polskiej gospodarki i złotego. Jego wypowiedź w tym temacie jest jednak dość zaskakująca. Prezes banku centralnego wskazał bowiem, że “siła złotego zależy od gospodarki. Nie ma silnej gospodarki bez silnego złotego.”

Wypowiedź ta zdaje się jednak nie do końca być spójna z faktycznym stanej rzeczy. Biorąc pod uwagę, że dosłownie dwa pytania wcześniej zachwalał on, iż “w Polsce mamy o 3,3 proc. wyższe PKB niż przed pandemią”, co idąc jego tokiem myślenia powinno wspierać wzrost kursu polskiego złotego, to rodzima waluta jest jednak obecnie rekordowo słaba. Jak informowaliśmy już w niedzielę, frank szwajcarski jest obecnie najdroższy w historii. Kurs funta wzrósł zaś niedawno o 84 gr., a euro i dolar o niemal 60 gr. Mimo, że od początku tygodnia polski złoty odrobił nieco strat, to wciąż daleko mu to “silnej waluty”.

To nie przeszkadza jednak prezesowi NBP twierdzić, że “generalnie polski złoty ma tendencję do wzrostu.”

Kolejna podwyżka stóp proc. już w grudniu?

Już 8 grudnia 2021 r. odbędzie się kolejne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej (RPP). Przypomnijmy, że w październiku i listopadzie Rada dwukrotnie zdecydowała o podniesieniu stóp proc. odpowiednio o 40 punktów bazowych w październiku i kolejne 75 punktów bazowych w listopadzie. W efekcie tych decyzji stopa referencyjna wzrosła do 1,25 proc. z 0,1 proc.

Wielu ekonomistów oczekuje, że RPP w grudniu po raz trzeci z rzędu podniesie stopy proc., a zdaniem niektórych czwarta podwyżka nastąpi już w styczniu przyszłego roku. Mimo, że prof. Glapiński nie potwierdził wprost tych przypuszczeń, to zaznaczył, że w dalszym ciagu “jest przestrzeń do wzrostu stóp procentowych.”

– Nie jest ona nieograniczona, bo nie możemy zdusić gospodarki z powodu możliwego wzrostu bezrobocia. Ewentualny wzrost stóp spowoduje spadek inflacji w przyszłości – dodał prezes NBP.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments