Czy UE zakaże silników spalinowych? – za i przeciw

201

To już niemal pewne. W Unii Europejskiej od 2035 roku obowiązywać będzie zakaz sprzedaży nowych samochodów wyposażonych w silniki spalinowe. Grupom przemysłowym oraz konserwatywnym politykom nie udało się powstrzymać zapowiadanych wcześniej zmian. Za przyjęciem stanowiska głosowało 339 posłów, przeciw było 249, a 24 wstrzymało się.

Przepisy dotyczące zakazu sprzedaży diesli i aut benzynowych w krajach Unii Europejskiej muszą być jeszcze przedyskutowane i uchwalone przez Radę Unii Europejskiej. Zakaz sprzedaży ma dotyczyć także hybryd.

Co opinia publiczna myśli o tym zakazie? Czy przywódcy wszystkich krajów UE opowiadają się za jego wprowadzeniem? Jak w takim razie rozwija się obecnie elektromobilność w Polsce i całej Unii Europejskiej? Przekonamy się poniżej:

Od 2035 roku nie będzie można kupić nowego auta spalinowego Para kupuje samochód elektryczny i trzyma kartkę z napisem

Parlament Europejski odrzucił poprawkę, będącą częścią pakietu „Fit for 55”, która złagodziłaby wymóg nałożony na producentów samochodów ograniczenia emisji spalin do 90% do 2035 roku, zamiast 100%, które Komisja Europejska zaproponowała w zeszłym roku. Auto spalinowe od 2035 roku będzie można więc kupić tylko używane. Oznacza to, że istniejące samochody z silnikami benzynowymi, Diesla, a także pojazdy hybrydowe byłyby używane aż do ich technicznego zużycia.

Nowe natomiast będą tylko auta na prąd i wodór. W praktyce oznacza to, że jeśli prawo wejdzie w życie, na rynku europejskim przestaną pojawiać się nowe pojazdy z silnikami benzynowymi, wysokoprężnymi (Diesla) oraz te z napędem hybrydowym. Niektórzy producenci nie chcą czekać na nowe regulacje i decydują, że przejdą w 100% na napędy elektryczne do 2030 roku. Takie działanie zapowiedziało już między innymi Volvo czy Fiat.

Ustawodawcy z Unii Europejskiej głosowali również przeciwko poprawce pozwalającej producentom samochodów na zakup kredytów na tak zwane e-paliwa. Odmiany syntetyczne, wytwarzane przy użyciu wychwyconego dwutlenku węgla i wodoru produkowanego ze źródeł odnawialnych, były przedstawiane jako sposób na utrzymanie silnika spalinowego.

Czas na negocjacje

Należy jednak podkreślić, że ustawa nie jest ostateczna. Głosowanie potwierdza stanowisko parlamentu na zbliżające się negocjacje z krajami Unii Europejskiej w kwestii ostatecznej wersji. Jeżeli wtedy dojdzie do porozumienia to oznaczać to będzie koniec nowych samochodów z silnikami spalinowymi w Europie. Przyczyni się to również do zmiany dominującego od ponad wieku środka napędu w transporcie lądowym.

Byłoby to również kluczowe zwycięstwo dla programu klimatycznego Unii Europejskiej, ponieważ sektor transportowy jest jednym z najtrudniejszych do dekarbonizacji. Celem wprowadzenia zakazu sprzedaży pojazdów wyposażonych w silniki spalinowe, jest przyspieszenie przejścia przez Europę na pojazdy zeroemisyjne i zachęcenie producentów samochodów do znacznych inwestycji w elektryfikację.

2,7 mln punktów ładowania w UE Elektryczny samochód, electric car

W tym ma pomóc prawo ustalane przez Unię Europejską, które zobowiąże kraje do zainstalowania milionów ładowarek do pojazdów. Do 2025 roku każde państwo członkowskie Unii Europejskiej ma obowiązek zainstalować stacje ładowania co 60 kilometrów i tankowania wodoru co 150 kilometrów, wzdłuż głównych dróg. Łączna liczba punktów ładowania aut elektrycznych w UE ma wtedy wynieść 2,7 miliona.

Przeciwnicy i zwolennicy zakazu aut spalinowych

Kto jest przeciw i dlaczego?

Nie każdy w Unii Europejskiej podchodzi optymistycznie do tej wielkiej zmiany. Przykładem może być konserwatywna Europejska Partia Ludowa czy inne prawicowe ugrupowania, które próbowały złagodzić zakaz, podkreślając obawy związane z potencjalną utratą miejsc pracy w branży.

Niemieckie stowarzyszenie motoryzacyjne VDA lobbowało z kolei u ustawodawców, aby kompletnie odrzucili cel na rok 2035. Ogromnymi przeciwnikami tego zakazu jest również największy producent samochodów na świecie – Toyota, a także BMW czy Porsche. Ich zdaniem penalizacja alternatywnych paliw jest zbyt wczesne, a rozwój infrastruktury ładowania – zbyt wolny.

Pozostałe wątpliwości sprowadzają się dziś do pytania: czy będziemy mieli czym jeździć? Już teraz popyt na samochody elektryczne znacząco przewyższa możliwości producentów, których ogranicza nie tylko dostęp do komponentów takich jak półprzewodniki, ale także do metali takich jak lit, który jest niezbędny do produkcji baterii. Ceny tego pierwiastka rosną do nieznanych wcześniej poziomów, a zwiększenie jego wydobycia nie nastąpi szybko.

Twarde stanowisko niemieckich ministrów

Do zakazu sprzedaży nowych samochodów spalinowych odniósł się już także niemiecki minister finansów Christian Lindner. Polityk Wolnej Partii Demokratycznej przemawiając na spotkaniu zorganizowanym przez Federalne Zrzeszenie Niemieckiego Przemysłu (BDI) stwierdził, iż nadal będą istnieć nisze dla silników spalinowych, więc unijny zakaz jest błędny. Jednocześnie dodał, że niemiecki rząd absolutnie nie zgodzi się na to europejskie prawodawstwo. W podobnym tonie wypowiadał się niemiecki minister transportu z tej samej partii – Volker Wissing. BMW serii 5 w wersji sportowej

Stanowisko Niemiec stanowi ważny sygnał do innych krajów. Jeszcze do wtorku 28 czerwca wydawało się, że rząd federalny w pełni poprze propozycję zakazu dla silników spalinowych. Niemiecki rząd niepokoi przede wszystkim wykluczenie e-paliw. Paliwa te, produkowane w sposób neutralny dla klimatu, uważane są w tym kraju za “ostatnią nadzieję dla silnika spalinowego”. W efekcie, głosy sprzeciwu można również już usłyszeć wśród polityków z takich krajów jak Francja, Włochy, Hiszpania czy Czechy.

Które kraje i producenci aut oficjalnie poparły zakaz?

Z kolei tacy producenci samochodów jak Ford, Fiat czy Volvo publicznie poparły plan zaprzestania sprzedaży nowych pojazdów spalinowych. Oficjalnie poparli go również przedstawiciele takich krajów, jak Dania, Holandia, Austria, Belgia, Grecja, Irlandia, Litwa, Luksemburg i Malta.

Co Polacy myślą o elektromobilności?

Z przeprowadzonych badań wynika, że tylko 24% Polaków słyszało o odejściu od napędów spalinowych producentów samochodów w najbliższych latach. Innymi słowy, 76% naszych rodaków nie wie, by którakolwiek z marek motoryzacyjnych planowała zakończenie produkcji aut spalinowych w bliskiej przyszłości.

Zapytani o powody, dla których firmy samochodowe decydują się na odejście od ropy, Polacy w znacznej części trafnie oceniają, że stoją za tym przesłanki ekologiczne. Nasi rodacy, jako przyczynę wskazują również walkę z konsekwencjami kryzysu klimatycznego, obniżenie poziomu hałasu i podwyższenia jakości powietrza, a także dostosowanie się do zmian w prawie.

Jednocześnie połowa naszych rodaków uważa, że gdyby w Polsce było tyle miejsc do ładowania aut elektrycznych, co tradycyjnych stacji benzynowych, ludzie chętniej kupowaliby samochody na prąd. Przeciwnych tej tezie jest jedynie 22% Polaków, a 28% nie ma zdania.

Nie wszyscy chcą stref czystego transportu strefa czystego transportu

Ponadto, aż 48% Polaków jest zdania, że utworzenie stref czystego transportu pomoże zredukować emisję spalin w polskich miastach. Dodatkowo 20% naszych rodaków twierdzi, że strefy czystego transportu w aglomeracjach miejskich zwiększą zainteresowanie kierowców samochodami w pełni elektrycznymi, które są zeroemisyjne. Z kolei 33% Polaków przewiduje, że utworzenie stref czystego transportu utrudni życie zarówno mieszkańcom, jak i przyjezdnym.

Elektromobilność w Europie dziś

Według danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA) najbardziej “zelektryfikowanymi” krajami w Europie są… te, które nie należą do Unii Europejskiej, czyli Norwegia i Islandia. Kolejne miejsca zajmują Szwecja, Dania i Holandia. Jednocześnie w Europie w 2021 roku samochody w pełni elektryczne stanowiły jedynie 9,1% wszystkich nowo zarejestrowanych aut. To bardzo rozczarowujący wynik

Z kolei w raporcie Komisji Europejskiej na temat popularyzacji alternatywnych napędów w transporcie szacuje się, że na koniec 2030 roku całkowity odsetek aut elektrycznych i wodorowych może stanowić już jednak 15% dzisiejszej łącznej liczby pojazdów osobowych w Unii Europejskiej, która wynosi 270 milionów.

Jak wygląda obecna sytuacja na rynku motoryzacyjnym w Polsce?

Polski rynek motoryzacyjny nieprzerwanie od lat jest kompletnie zdominowany przez pojazdy z napędem konwencjonalnym, a sektor elektromobilności jest u nas nadal w początkowej fazie rozwoju. Według danych z końca kwietnia 2022 roku, w Polsce były zarejestrowane łącznie 46 552 osobowe i użytkowe samochody z napędem elektrycznym. Łącznie w naszym kraju mamy około 25 milionów zarejestrowanych aut, więc cały czas mówimy o znikomym udziale rynkowym.

Przez pierwsze cztery miesiące bieżącego roku liczba “elektryków” zwiększyła się o 7768 sztuk. Polska nadal należy jednak do najsłabiej „zelektryfikowanych” krajów w Europie. „Z danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA) wynika, że „elektryki” stanowiły zaledwie 2,2% wszystkich rejestracji nowych aut osobowych w pierwszym kwartale 2022 roku. Wynik podobny albo gorszy od nas mają jedynie trzy kraje w Unii Europejskiej: Cypr, Czechy i Słowacja.

Problem ze stacjami ładowania Tesla ładująca się w stacji Supercharger

W naszym kraju pojawia się jednak ogromny problem z ładowaniem aut elektrycznych. Według danych polskiego Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych obecnie mamy zaledwie 2200 publicznych stacji ładowania. Tymczasem, aby spełnić unijne wymagania, ich liczba w naszym kraju do 2030 roku powinna wzrosnąć aż 150 razy.

Jakie działania muszą podjąć decydenci?

Konieczne są zatem dalsze działania i wdrożenia przez administrację publiczną zmian w polskim systemie prawnym. Punktem wyjścia do dekarbonizacji transportu w Polsce powinno być zniesienie barier ograniczających rozbudowę infrastruktury ładowania, takich jak trwające nawet trzy lata, najdłuższe w Europie procedury przyłączeniowe, czy niedobór niezbędnej infrastruktury elektroenergetycznej.

Niezbędne jest również wsparcie samorządów, choćby w tworzeniu stref czystego transportu, ponieważ Polska – jako jeden z nielicznych krajów Unii Europejskiej – nadal ich nie stosuje. Konieczne jest także dalsze stymulowanie popytu na pojazdy elektryczne, w ramach kontynuacji programów subsydiów ze środków publicznych i kreowanie przyjaznego otoczenia fiskalnego. Należy również rozpocząć poważną debatę publiczną nad ograniczeniem rejestracji najstarszych samochodów spalinowych w Polsce.

Wszystkie te działania powinny być ze sobą spójne i przyczynić się do stworzenia optymalnych warunków do rozwoju zeroemisyjnego transportu w Polsce oraz zapewnienia powszechnego dostępu do zrównoważonego systemu czystej i inteligentnej mobilności, z korzyścią dla społeczeństwa, klimatu i gospodarki.

Elekromobilność a polski przemysł motoryzacyjny

Polski przemysł motoryzacyjny dobrze odnajduje się na nowym rynku, co potwierdzają międzynarodowe sukcesy polskich firm dostarczających pojazdy elektryczne, w tym zeroemisyjne autobusy, stacje ładowania, zelektryfikowane układy napędowe czy ogniwa litowo-jonowe. Słoik z pieniędzmi obok ładującego się samochodu elektrycznego

Z perspektywy całej branży motoryzacyjnej, zatrudniającej w Polsce prawie 400 tysięcy osób, wprowadzenie zakazu rejestracji samochodów spalinowych oznacza poważne wyzwanie. Dywersyfikacja prowadzonej działalności oraz rozwój nowych modeli biznesowych także zatem wymaga wsparcia ze strony administracji.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments