Akumulatory przyszłości – jak będą wyglądać w autach?

161

Cały czas mamy do czynienia z ulepszeniami. Zupełnie inaczej wyglądają dziś nasze samochody, smartfony czy gry hazardowe 77777 niż jeszcze 10 lat temu. Szczególnie jest to widoczne na rynku motoryzacyjnym, gdzie pojawia się coraz więcej pojazdów elektrycznych. Dziś dla nich największym ograniczeniem są akumulatory, które nie dają tak dużego zasięgu. Na całe szczęście tworzone są nowe modele. W tym artykule postaramy się spojrzeć na to, jak mogą one wyglądać w przyszłości?

Rosnący rynek

W wielu krajach coraz bardziej myśli się nad zastępowaniem pojazdów z silnikami benzynowymi czy diesla właśnie elektrykami. Przykładem tego jest Wielka Brytania, gdzie planuje się wprowadzenie zakazu sprzedaży nowych samochodów z silnikami benzynowymi i wysokoprężnymi do 2030 roku. W takiej sytuacji pojazdy elektryczne prawdopodobnie będą musiały zastąpić znaczną część obecnej floty. Coraz więcej firm inwestuje w elektryki bądź też w budowę nowych akumulatorów do nich.

Większość pojazdów elektrycznych używa obecnie baterii litowo-jonowych, z którymi jednak wiąże się szereg ograniczeń. Dziś jednak naukowcy i inżynierowie badają wiele sposobów na pokonanie tych wyzwań. Wspomniane baterie litowo-jonowe zostały po raz pierwszy wprowadzone na rynek przez firmę Sony w 1991 roku. Od tego czasu stały się najpopularniejszym rodzajem akumulatorów w pojazdach, jak i również w użytkowanych przez nas telefonach komórkowych i laptopach. Przede wszystkim są one wydajne, cechują się długą żywotnością, nawet do 20 lat. Oczywiście mowa o ich zestawieniu z akumulatorami kwasowo-ołowiowymi. Takie akumulatory litowo-jonowe magazynują więcej energii, jak i również są znacznie lżejsze. Jednak mają one swoje ograniczenia – pojemność, czas ładowania, co dla użytkowników samochodów elektrycznych ma przecież kolosalne znaczenie.

Konieczne zmiany

Dlatego też już dziś wielu naukowców pracuje nad wprowadzeniem nowych technologii. Przykładem są amerykańskie badania nad akumulatorem litowo-żelazowo-fosforanowym. Ma on być znacznie tańszy w produkcji, jak i bezpieczniejszy w użyciu. Obecne próby pokazują, że będzie w stanie zapewnić zasięg nawet 400 km już po kilkunastu minutach ładowania.

Baterie litowe mają jeden poważny problem. Lit jest stosunkowo rzadkim pierwiastkiem na Ziemi. Dlatego też wraz ze wzrostem popytu na baterie, cena litu gwałtownie rośnie. Ponadto kobalt także jest rzadki w porównaniu z innymi metalami.

Jednym z rozwiązań może być większe wykorzystanie tego, co już mamy. Naukowcy już teraz badają, jak poddać recyklingowi lit na masową skalę. W przyszłości ważne będzie zatem także zaprojektowanie takich baterii, które będzie można łatwo zdemontować, aby ponownie wykorzystać zawarte w nich metale. Istnieją oczywiście potencjalne alternatywy dla litu. Przykładem są choćby akumulatory sodowo-jonowe, które już teraz zapewniają niższy koszt. Działają podobnie do akumulatorów litowo-jonowych, jednak w ich przypadku sód jest cięższy i magazynuje mniej energii.

Szansą na zmiany mogą być tak zwane akumulatory wielowartościowe, w których jon przemieszczający się między elektrodami ma wyższy ładunek niż lit, dzięki czemu dostarcza do obwodu więcej niż jeden elektron. Istnieje zatem szansa na większe magazynowanie energii. Konieczne są zatem inwestycje w nowe badania, gdyż to właśnie akumulatory stanowią spory koszt nowych samochodów elektrycznych. Ciężko będzie przecież przekonać społeczeństwo, aby przepłacało za nowe auta elektryczne, kiedy za połowę ceny mogą kupić klasyczne samochody na benzynę. Równie ważne będzie także opracowanie systemów szybkiego ładowania, jak i również dużej liczby stacji, dzięki którym możliwe będzie poruszanie się po kraju.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments